Nie tak dawno temu, niezupełnie za lasami i górami, było sobie dwóch kolegów. Śpiewali razem przy ogniskach, osobno przy goleniu, i przy każdej prawie czynności, która nie przeszkadzała śpiewaniu. Kochali muzykę, pasjami słuchali szczególnie tej starszej od nich samych, wymieniali się płytami, chadzali na koncerty. W tych sprzyjających okolicznościach najpierw nieśmiało świtał, potem kiełkował, aż w końcu zupełnie skrystalizował się pomysł - "A może byśmy tak sami... coś...?"
A, racja. Był jeszcze pies...
Dwaj koledzy byli dość uparci w swych dążeniach, i tak, powoli, niemalże mozolnie, przy akompaniamencie lamentu zdartych od niemiłosiernych ćwiczeń strun głosowych kolegi wokalisty, oraz przy przeklinaniu równie zdartych palców równie niemiłosiernie ćwiczącego i uczącego się kolegi gitarzysty, powstały pierwsze teksty, pierwsze melodie, i jakoś zaczęło to wszystko iść. Wciąż powoli, ale zdecydowanie naprzód.
Po pewnym czasie, stopień nagromadzenia pomysłów muzycznych skłonił dwóch kolegów do ich zarejestrowania. No i może, zupełnie przy okazji, całkowicie bezinteresownie i z niewielką dozą pokory i dystansu - do podzielenia się nimi ze światem.
Jak na razie, nasza opowieść musi się zatrzymać. Ale na pewno się nie kończy. Jestem już wprawdzie starym psem, więc muszę chwilkę odpocząć, ale wiem że długa jeszcze przede mną droga. A po drodze będę Wam, drodzy słuchacze, stopniowo opowiadał dalsze losy dwóch kolegów sprzed siedmiu gór.
Słucham? Pytacie co z ich psem? Cóż... prawda jest taka, że każdy z nas, ja, Ty, on, ona, każdy ma własnego. Ale chyba mało kto potrafi takiego psa zauważyć, usłyszeć, zrozumieć. A co dopiero namalować.
Co u nas słychać? - Aktualności...
Get your own free site at WebNG.com
350 MB space with ASP support